niedziela, 26 kwietnia 2009

czas się zapętla

Coraz szybciej czas się zapętla i tak już będzie co najmniej do lipca. Kalendarz w stanie przedzawałowym, a ja okołopsychotycznym (kiepsko reaguję na ludzkie głosy przekraczające pewne częstotliwości i natężenia, M. twierdzi, że na widok grupy ludzi pędzę, żeby wyprzedzić, aż o mało nie spadam z roweru). Piątkowe granie przyniosło na szczęście trochę przestrzeni w głowie, ale też dało sporo pretekstów do niewesołych refleksji nad tzw. kulturą klubową. Jakby sympatycznie nie było, to całokształt obejmujący to wszystko sprawia, że wszystko jakoś staje się dodatkiem do zwiększonej sprzedaży alkoholi. Bardzo trudno "wyjąć" z tego układu kawałek miejsca i przestrzeni, i bardzo szybko taka wyrwa zostaje zagospodarowana i przywrócona systemowi. Pakując instrumenty i składając kable obserwowałam po prostu nie bez zdziwienia, jak szybko miejsce wypelnia się grupkami ludzi przekrzykujących się nawzajem (a także dudnienie, które stawało się coraz bardziej intensywne), jak gęstnieje dym nikotynowy, jak wszystko opanowuje ten rodzaj amoku, który wygląda na neurotyczną ucieczkę od realnego (nie, z żadnym Lacanem tu nie wyjeżdżam, nie trawię Lacana, choć czytanie o jego teorii w wydaniu Zizka jest inspirujące). Zupełnie nie wiem, dlaczego poczułam się nagle potwornie zmęczona, dopiero dzisiejszy pot wylany na podjeździe pod Sowiniec zmył to zmęczenie, ale tylko odrobinę.
Za dużo ludzi (strasznie trzeba było uważać na ścieżce nad Wisłą), samochodów (korki do ZOO były imponujące, patrzyłam z wyższoscią z siodełka rowerowego), za dużo wszystkiego. Za dużo słów, za dużo zajęć, za dużo muzyki (może dlatego, że w sobotę przesłuchałam z 4 albumy ulubionego Alberta Aylera), za dużo słońca. Za dużo wszystkiego.

7 komentarzy:

  1. Wszyscy stajemy się powoli dodatkiem do zwiększonej sprzedaży wszystkiego.
    ovoo

    OdpowiedzUsuń
  2. wcale się z tym nie zgadzam! Tak wygląda na pierwszy rzut oka, ale świat jest bardziej zróżnicowany i - na szczęście - mniej uporządkowany niż się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to zwykł mawiać nasz były prezydent, "takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam". Ale chętnie rzucę okiem na dowody, że jest inaczej :)
    ovoo

    OdpowiedzUsuń
  4. My i nasze projekty są najlepszym dowodem na "nierośnięcie" sprzedaży :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A może... wyjątkiem potwierdzającym regułę? ;)
    ovoo

    OdpowiedzUsuń
  6. ech, no właśnie z tym potwierdzaniem reguły przez wyjątki się nie zgadzam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się. Reguły i wyjątki to tylko akrobacje umysłu. :)
    Ale jednak nie bardzo widzę dookoła oznaki oporu oddolnego czy jakiegokolwiek (mam na myśli ilość, która może coś zmienić), za to dużo oznak ochoczego oddawania się konsumpcji i ślepej wiary w tak zwany wzrost gospodarczy...
    ovoo

    OdpowiedzUsuń