piątek, 20 lutego 2009

23.32

Właściwie to powinno być wczoraj, ale o 23.32 nie chciało mi się ruszyć tyłka z kanapy i niczego zapisywać. Bo o 23.32 myślałam sobie ciągle o chmurze dźwięków wyczarowanych przez Warszawską Grupę Gamelanową. Kiedy spojrzałam ponownie na wyświetlacz dekodera UPC, była 00.02. Cu u licha? Mam jakieś niesłychane szczęście do dziwnych godzin. O gamelanie może będzie później, bo teraz jest dzisiaj i znowu tkwię w znajomych koleinach (a raczej staram się poruszać w nich z szybkoscią ponaddźwiękową, wszystko to w mieście nawiedzonym przez nato i antynato, i what not).

2 komentarze:

  1. niewątpliwie z zakresu dziwnych godzin polecam 22.22, moją absolutnie ulubioną, którą, ilekroć na nią trafię (a zdarza mi się to zaskakująco często), traktuję jako dobry znak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moja ulubiona godzina to wszystkie kombinacje 0 i 1 :-), ale ostatnio badam nowe możliwości.

    OdpowiedzUsuń