piątek, 19 grudnia 2008

śnieg, śnieg, śnieg!

M. tkwi gdzieś za Brzeskiem w autobusie, a tu śnieg, śnieg, śnieg! To nic, że się roztapia i wszystko jest wilgotne i rozpaćkane; jest go naprawdę dużo i nawet kiedy błąkałam się dzisiaj po ulicach, nawet kiedy stałam 20 minut w kolejce na poczcie, nawet kiedy tradycyjnie bezskutecznie (ok. 8 minut) czekałam na litość losu w postaci 114, 194 albo 178 na przystanku za Tesco, nawet wtedy czułam się absolutnie euforycznie, jak zawsze, kiedy po raz pierwszy naprawdę pada śnieg. Teraz trochę przestało, ale może jeszcze popada? Bo potem będzie już tylko szara breja, więc najfajniej jest, kiedy sypie.

1 komentarz:

  1. Też miewam takie euforyczne stany, kiedy pada pierwszy śnieg. Uwielbiam to. :)

    OdpowiedzUsuń