sobota, 27 grudnia 2008

arktyka

Entry Island wygląda na idealne miejsce dla mnie (oprócz Cadrgu w Słoweńskich Alpach). POdobnie, jak terytorium Nunavik. Krótko mówiąc, opanowało mnie znowu arktyczne szaleństwo. Wiem już za to, czym polecimy do wiosek Nunavik, jak już się tam wybierzemy (bo stanie się to kiedyś bez wątpienia). Na razie jednak plan z ubiegłego roku, porzucony ze względu na brak czasu w lipcu i rozmaite terminy, które trzymały mnie w KRK prawie do końca lipca: góry Abisko za kręgiem polarnym, na pograniczu szwedzko-norweskim. Na razie śledzę zorzę polarną (a nuż się pojawi) z webkamerki na dachu Abisko Mountain Station. A w Jokkmokk już znają program tegorocznego Jokkmokks Marknad. Ech, jak fajnie byłoby znowu błąkać się po zasypanym śniegiem miasteczku przemieszczając się między jednym namiotem a drugim i słuchać, jak saamskie nastolatki na parkingu przed sklepem żartobliwie joikują... Anders chyba jednak nie dałby się namówić po raz drugi na wyścigi z reniferami na szosie, które przez blisko 400 km wiedzie przez pustkowia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz