wtorek, 30 grudnia 2008

i znowu koncówka roku

Kolejny Sylwester - znowu na Sopatowcu (to już chyba poza raz trzeci, albo czwarty?). Tym razem chętniej zaszylabym się w jakiejś odleglej siedzibie arktycznej albo choćby w opactwie tynieckim (mają tam pokoje do wynajęcia i nie musi się uczęszczać!), ale co zrobić, powitam NOwy Rok w grupie miłych ludzi (częściowo zapewne znanych). Zazdroszczę jednak trochę kotu i wszystkim, którzy mogą się zaszyć. Ma być mroźnie, to pocieszające i może wybierzemy się na Przehybę. Nie bierzemy nart, bo targamy ze sobą instrumenty. Mam nadzieję, że na szusowanie jeszcze przyjdzie pora, czas sylwestrowy to najgorszy okres z możliwych, zresztą Zakopane już podobno zakorkowane, w słowackich Tatrach mniej lub bardziej podobnie (ciekawe, czy są tłumy Rosjan i Ukraińców, jak w latach ubiegłych?).

2 komentarze:

  1. Dzisiaj przexczytałam u fryzjera w kwietniowej Gali, że aktor o nazwisku Karolak juz nie jezdzi medytowac do Tynca, bo nie podoba mu sie, ze Tyniec sie skomercjalizowal.
    Milego Sylwestra w Sopatowcu zycze i dobrego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. ha, aktora o nazwisku Karolak bardzo lubię za rolę w "39 i pół", ale Tyniec, choć podobno skomercjalizowany (to chyba chodzi o miły sklep z produktami benedyktyńskimi oraz kawiarnię) lubię jeszcze bardziej, nic na to nie poradzę. Nie ma to jak letnia wycieczka wałem wiślanym i "piwo opata" pod skałką, jak już dotrze się na miejsce!

    OdpowiedzUsuń