wtorek, 20 stycznia 2009

Obama upgrade

Spędziłam trochę czasu oglądając na CNN zaprzysiężenie Baracka Obamy. Jego przemówienie tuż po tym, kiedy stalo się jasne, że wygrał wybory, do dziisaj wisi na mojej tablicy obok biurka. Nawet mając świadomosć, że to CNN (które ma swoje strategie) i tak nie był to czas stracony. Znowu wróciła refleksja z listopada: zazdroszczę Amerykanom zdrowego idealizmu, wtedy, kiedy trzeba. Nie takiego nadętego i na pokaz. Przemówienie Obamy było po prostu piękne; ( w takiej wersi, jaka zostala przygotowana jest dostępne tutaj) nie chciałam sobie psuć przyjemnosci słuchania starannie wycyzelowanych figur, którego jednak nie maskowaly autentyzmu, a raczej go potęgowały jakimiś idiotycznymi komentarzami w stylu TVN 24, gdzie "znawcy" czasem przechodzą samych siebie w egocentrycznej jeździe (niezłym przykładem była dyskusja wokół filmu o braciach Bielskich, gdzie na 4 dyskutujące osoby tylko jedna - Tomasz Raczek - widziala rzeczony film). Chyba słusznie, M, doniósł mi jak, w TVP 1 komentowano, że to słabe wystąpienie. Czasem wręcz niewiarygodne jest, jak silnie dziala efekt krzywego zwierciadła, powodujący, że w Polsce ocenia się wydarzenia, osoby, prądy intelektualne, książki, filmy i muzykę diametralnie odmiennie niż "na świecie". Syndromem tego krzywego zwierciadla jest chyba różnica, jaką można dostrzec, kiedy porówna się mowę Obamy z niechlujnymi stylistycznie, językowo i fonetycznie wypowiedziami jego polskiego odpowiednika.
W każdym razie Bush junior z żoną zosta odprowadzony od śmigłowca i odleciał w siną (miejmy nadzieję) dal (a raczej do Teksasu). Co dalej? Mniej czy bardziej wiadomo, życie toczy się zgodnie z pewnymi niewzrusoznymi prawidłowosciami (i dziwi mnie przebrana za "życiową mądrość" naiwność komentatorów, którzy podkreślają, że "to się jeszcze okaże" i "że będzie trudno"). Jak miałoby być inaczej? Nie oczekuję więc żadnych cudów, ale cieszę się, że raz na jakiś czas można usiąść przed telewizorem i trochę pocelebrować jasną stronę mocy (mając świadomość całego uwikłania ideologicznego).
Aha, wielkie wrażenie zrobiło na mnie także to, że blisko 2 miliony ludzi słuchały w niezwykłym skupieniu pięknej kompozycji Johna Williamsa z niezwykłym oddaniem zagranej przez muzyków (bo granie w mrozie nie należy do rzeczy łatwych).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz