czwartek, 16 września 2010

Linz

Nie zdążyłam oczywiście nadrobić zaległości. Zanim ułożyło się w głowie, to już trzeba było gasić pożary, czyli wysyłać zaległe teksty, pisać recenzje rozmaitych prac mgr i lc :-) uczestniczyć, egzaminować, kompilować zimowe nagrania z Jokkmokk - jednym słowem, życie jak zwykle. Wrzucę więc trochę fotek, ale na początek - Złota Nica w kategorii Digital Music & Sound Art, bo naprawdę mnie urzekła: praca Ryoichi Kurokawa: Rheo:5 Horizons
To był jeden z nie tak znowu dzisiaj  częstych momentów estetycznej przyjemności, w tym wypadku płynącej także ze znakomitej fuzji wizualiów i dźwięku. Głębokie basy (dowód na to, że niskie częstotliwości z domeny cyfrowej także mają swój urok - rok temu dowiódł tego  w tym samym miejscu i przy tej samej okazji niezwykły koncert Ryoji Ikedy w jednej z najlepszych akustycznie sal koncertowych w Brucknerhaus). Miało także znaczenie miejsce teogorocznej edycji Ars Electronica - zamknięta przed rokiem fabryka tytoniu (Tabakfabrik), przystosowana na potrzeby ekspozycji (a spacer z Christiną Kubisch pokazał, jak gigantyczna to praca, o czym oddzielnie). No w każdym razie moje Linzowe reminiscencje rozpoczynam od tej właśnie pracy, która - umiejscowiona w ciemnym, pustym, zupełnie niemal pustym pomieszceniu o wielkości co najmniej 200 m kw. pozwalała zlapać oddech i nadawała odmienne niż zazwyczaj znaczenie słowu "horyzont". More to come.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz