sobota, 5 września 2009

dialog?

Dzisiaj przykuł moją uwagę news o dialogu międzyreligijnym w Krakowie (na szczęście weekend spędzę w Linzu na Ars Electronica). Od jakiegos już czasu sporo uwagi miejscowe media poświęcały imprezie Międzynarodowy Kongres dla Pokoju "Ludzie i Religie". Pomysł jak najbardziej godny pochwały, tyle że... jest jak zwykle. Na stronie diecezji znamienna jest lista gości: oprócz katolików (rzecz jasna lista najdłuższa) mamy także "Judaism" (nadzwyczaj chwalebnie, ale trudno wyobrazić sobie wiarygodny dialog bez judaizmu), "Islam", "Orthodox and Oriental Churches", "Anglican Communion", "World Christian Communions" oraz.... "Asia". Pod tym ostatnim kryptonimem zblokowano buddystów (głównie z Japonii), dżinistów i hinduistów. Jeszcze bardziej znamienne jest, że nie zproszono nikogo z polskiej Sanghi (choćby najszerzej rozumianej), nikogo z miejscowych hinduistów (a kilka grup by się znalazło, choćby krisznaici). Dlaczego? No cóż, można się tylko domyślać. I tak dialog międzyreligijnym znowu okazał się zaledwie pozorem, bo rządzi tym przedsięwzięciem głównie ideologia. Dopóki kościół katolicki w Polsce nie wyzwoli się ze swojej histerii antysektowej, prawdziwego dialogu nie da się nawiązać, bo nie będzie prawdziwego szacunku dla odmienności. Nie wspomnę już o duchowych tradycjach nazywanych czasem szamańskimi (a można byłoby lepiej chyba powiedzieć, rdzennymi) - Dalajlama zaprosił na takie spotkanie ładnych kilka lat temu również przedstawicieli takich tradycji, co także jest znamienne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz