poniedziałek, 28 grudnia 2009

piraci?

Wczorajszy dryf w poszukiwaniu buddyjskiego kalendarza firmy Tushita oraz strun do gitary upewnił mnie w tym, że istnieją jednak na tym świecie pewniki. Jedno ani drugie nie zostało znalezione (od roku mniej więcej 1998 testuję z mizernym zazwyczaj skutkiem rozmaite sklepy muzyczne na okoliczność strun "12"-tek Dean Markley do gitary elektrycznej, z grzecznosci nie mówię sprzedawcom, co mogą sobie zrobić z oferowanymi mi nieodmiennie D'Addario), przekopaliśmy za to wszystkie kalendarze na półkach Empiku w Galerii Krakowskiej oraz w Rynku. Zadowoliliśmy się, z braku Tushity, pięknym skądinąd kalendarzem "Tibet 2010" TeNeues. Gdyby ktoś gdzieś przypadkiem namierzył kalendarz firmy Tushita (albo inny) z buddyjskimi świętami, to proszę o cynk - ale pewnie kupię go po prostu w Sztokholmie w lutym (na rok 2009 kupiłam kalendarz w Montrealu albo Londku). Przy okazji jednak Empikowego dryfu zawiodły nas wiatry ku półkom z płytami i... doznaliśmy urazu (też niezmiennego). Po pierwsze, wybór (żałosny, marny, siermiężny i kompletnie bez żadnego klucza). Po drugie (i gorsze): ceny. Nawet gdybym zarabiała 10 razy więcej, to nie kupię nowej płyty z ciekawej serii ECM ze współczesną kameralistyką za blisko 70 (a bywa, że i 80) zł, bo uwazam tę cenę za nienormalną i w dodatku obraźliwą dla mojego rozsądku. Założę się, że ta cena jest wynikiem raczej obłąkanej polityki Empiku, a nie tylko samej zasłużonej labeli (tym bardziej, że ECM uruchomiła także wersję starszych płyt w wersji "budget"). Wzruszyliśmy tylko ramionami, płyt w Empiku i tak nie kupujemy, ale jeśli następnym razem jakiś Kazik będzie nazywał złodziejami dzieciaki (i starszaki) ściągające muzykę z sieci, to może warto podjąć dyskusję? Bo wydaje mi się, że "piraci" i "złodzieje" to zupełnie ktoś inny i gdzie indziej...

2 komentarze:

  1. Właśnie, właśnie... Jak jakiś dzieciak coś sobie ściągnie (i nikt od tego nie zbiednieje), to odpowiednio nakręcone media zakrzyczą "złodziej", a odpowiednio ustawiony sąd w Szwecji wyda wyroki. A jak ktoś, kto ma kasę (instytucja, bank, organizacja itp.) żyłuje zwykłego cżłowieka, to nazywa się to "nieubłagane prawa ekonomii".
    - ovoo

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeszcze w telewizji Hołdys będzie "bronił" artystow (widziałam na własne oczy w TVN24 i oczom nie mogłam uwierzyć, co facet wygaduje, ale szybko zmienilam kanał, więc może jednak bylo to przywidzenie).

    OdpowiedzUsuń