czwartek, 24 lipca 2008

przed podróżą

Zawsze jestem przed podróżą. Ten stan różni się tylko ilością dni dzielących mnie od zamknięcia za sobą drzwi mieszkania na dłużej lub krócej. Osiągnęłam już wakacyjny stan umysłu, to znaczy, że nie chce mi się pakować żadnych ubrań ani książek, przypuszczalnie wezmę, co aktualnie wpadnie mi w rękę (no, może z wyjątkiem butów górskich i reszty wyposażenia). Pewnie będzie to "Czarne słońce" Kristevej i kilka podkoszulków, które bez żalu moge zostawić w jakimś koszu na śmieci po drodze. Fajnie. Tym razem cała podróż już zaplanowana bez mojego udziału, land rover powiezie nas najpierw do Tolmina przez całą Europę Środka, a potem się zobaczy. Tak czy owak, 8.08 siedzimy w samolocie Sofia - Wiedeń, a 9.08 gramy na Off Festiwal w Mysłowicach. Co będzie pomiędzy jest niewiadomą i to mnie cieszy. Dryf bałkański.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz