wtorek, 22 lipca 2008

bosko, bosko


Takim oto ślimakiem jestem bez wątpienia (albo byłam w którymś z poprzednich wcieleń). Bo kolejny rok stracony dla mojego blogowania z powodów, które przemilczę łaskawie dla świata. Ale za to nauczyłam się funkcjonować śpiąc 4 godziny na dobę, co kiedyż wydawało mi się niemożliwe. Tak czy inaczej, wpadłam w ekstazę komunikacyjną - fajnie jest przełączać się między profilem na Facebooku, stroną MC tamże oraz na Majspejsie, a do tego jeszcze uaktalniać, wrzucać fotki do Picasy i what not... I gadać na skypie z trzema osobami na raz, nie zawsze w tym samym języku. Lepsze niż pół butelki kalifornijskiego Zinfandela. Po czym poznałam, że mam wakacje? Po tym, że spędziłam dzisiaj 3 godziny grając w The Neverhood Chronicles, a jak wstałam od monitora i wyszłam na ulicę, to chciałam otworzyć drzwi autobusu kliknięciem myszki (co nie jest az tak pozbawione sensu, w niektórych autobusach drzwi otwieraja sie tylko na przycisk). Niektórzy narkotyzują się substancjami, ja elektronicznym światłem monitora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz