piątek, 11 sierpnia 2006

znowu pakowanie

jutro ruszamy do Kieżmarku (Słowacja), gramy tam na festiwalu Lokal Life
na szczęście to tylko 80 km stąd, więc jutro wieczorem będziemy w domu. możliwość spania we własnym łóżku jawi mi się jako coraz cenniejsza. zwłaszcza, że już pokutrze wyjeżdżam na 2 tygodnie i to wcale nie na wakacje (Marek wróci wcześniej, szczęściarz) tylko na warsztat za warsztatem. Kaszuby i Suwalszczyzna. Miejsca w Polsce, które uwielbiam, ale do pracy potrzebuję dobrej kawy z prawdziwej maszyny (stały wątek) i jedzenia, które jest wegetariańskie a nie bezmięsne. I w ogóle odrobiny wygody. Praca to praca, wakacje to co innego, wtedy mogę się myć w jeziorze. Raz na 3 dni. Dobrze chociaż, że na Kaszubach ma gotować Tadziu Bylica - to sprawdzona firma (ech, te uczty w niegdysiejszej Tęczowej Dolinie...) i nie widzieliśmy się kopę lat.
Choć trzeba uważać, podobna za wegetarianizm teraz przesłuchują na policji (patrz artykuł w Przekroju o sektofobach - wreszcie ktoś nazwał te parafiańszczyznę, ciemnotę i idiotyzm po imieniu...)

2 komentarze:

  1. skoro beda przesluchiwac, to komisariaty moga sie zapczac - przynajmniej na okres owych "przesluchan"; to juz nawet nie "wiocha".

    OdpowiedzUsuń
  2. pożyjemy, zobaczymy; przeżyliśmy komunę, nagonkę na sekty w latach 90-tych, to i to przezyjemy. przynajmniej póki mam paszport w ręku.

    OdpowiedzUsuń