poniedziałek, 27 marca 2006

Stanisław Lem R.I.P.

Smutny dzień. Przyjechałam do domu z Krakowa i pierwsze wiadomość, jaką Marek oznajmił mi od progu: zmarł Stanisław Lem. To trochę tak, jakby odeszła nieodwołalnie część mojej młodości - na Lemie się wychowałam. "Dzienniki gwiazdowe" zawsze będą dla mnie matrycą specyficznego humoru i jeśli ktoś nie wie, co to znaczy "spotkać siebie z poniedziałku, wtorku i środy", to znaczy, że jest z innej planety i że można sobie odpuścić próby komunikacji. Brak nam będzie zawsze trzeźwych i rozsądnych (ale nigdy cynicznych, rozgroryczonych czy rozczarowanych) komentarzy Lema.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz