poniedziałek, 1 lutego 2010

Kocia R.I.P.

Rok zaczął się nieszczególnie - to kolejny powód, dla którego chyba wolę kalendarz księżycowy, czyli taki, w ktorym początek roku wypada wraz z nowiem w lutym. W sobotę ok. 15.00 zmarła Kocia. Przetrwałyśmy razem 17 lat, kilka mieszkań, różnych facetów, różne konfiguracje. Od jakiegoś czasu było wiadomo, że umiera, ale te ostatnie godziny i tak były poruszające, zwłaszcza ostatnia doba, kiedy bardzo szukała naszego towarzystwa i spokojna była tylko wtedy, kiedy któreś z nas trzymało ją na kolanach, nie mogła już pod koniec chodzić, stopniowo traciła siły (najpierw powłóczyła tylnymi nogami zataczając się jak po narkozie, a później już po prostu leżala na sofie). Cieszę się, że odbyło się to bez medycznej interwencji - zadzwoniliśmy wprawdzie do pani weterynarz (przy okazji: przychodznia weterynaryjna na Chmieleńcu to naprawdę świetni fachowcy i ludzie rozumiejący zwierzęta oraz ich właścicieli), bo wydawało się, że kot bardzo się męczy, ale były to ostatnie chwile i po upływie 20 minut od telefonu było wiadomo, że wizyta z zastrzykiem skracającym Koci cierpienia nie będzie konieczna. Żałuję, że nie doczekaliśmy cmentarza dla zwierząt w Krakowie. Nie przechodzą mi przez gardło slowa "zdychać" i "grzebalisko", bo to... nieludzkie. Kocia była jednym z domowników i pustka po jej śmierci jest wyraźna - małe futrzane zwierzątko, a taka Nieobecność... To żaden sentymentalizm - każdy, kto miał szansę życia ze zwierzęciem pod jednym dachem wie, że to szczególny rodzaj więzi i szczególna forma komunikacji. Jestem nieskończenie wdzięczna za to, czego Kocia mnie nauczyła i że udało nam się spędzić wspólnie te 17 lat. Bez niej byłabym inną osobą. Szczególnie takie chwie, kiedy człowiek musi się konfrontować z własnym egoizmem, wykazywać cierpliwością, kiedy się człowiek wścieka na kota (bo potrafią zaleźć za skórę!), a po kilku minutach wściekłość się rozpuszcza - jeszcze jedna forma praktyki. Na końcu otrzymaliśmy jeszcze piękny epizod odchodzenia, rozpuszczania się formy, wytrwania, naukę o źródłach cierpienia i o ustaniu cierpienia, o Czterech Szlachetnych Prawdach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz