sobota, 2 października 2010

Dwójka vs. BBC3

To będzie kolejny rant z cyklu "Polska jako krzywe zwierciadło", więc jeśli ktoś nie lubi tej jazdy i uważa, że w tym się wyraża u mnie brak patriotyzmu (skądinąd to fakt, patriotyzm jest mi obcy organicznie), to najlepiej niech nie czyta. Od kilku dni Dwójka (czyli II program Polskiego Radia) ma nowy design - nosi znaczek "beta", więc może ten mój rant na coś jednak się przyda... i jest... okropny.  Generalnie jest to krok w dobrą stronę, przynajmniej sądząc z tzw. statementu http://www.polskieradio.pl/13/15/Artykul/262537#faq1 Jak jednak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Layout strony jest nieczytelny, trudno się połapać w tym, co na antenie, trudno dowiedzieć się o audycjach (zwłaszcza muzycznych) czegokolwiek konkretnego, jeśli nie kliknie się przynajmniej trzy razy. Najgorsze jest jednak to, że dźwięk w streamingu jest po prostu fatalnej jakości - potworna kompresja, która np. u mnie powoduje dobrze słyszalne cyfrowe "echo". Jeśi się słucha klasyki (zwłaszcza, jeśli jest to fortepian pod palcami Marty Argerich, jak teraz), to jest to naprawdę uciążliwe. No i to upodobanie polskich multimediów w sieci do Windowsa - nie wiedzieć czemu, dla Polskiego Radia formatem "domyślnym" jest ten najbardziej kompresujący dźwięk, czyli Windows Media Audio obsługiwany przez Windows Media Playera. Dobrze, że łaskawcy dopuszczają możliwość, że się z tego softu nie korzysta - Telewizja Polska takiej możliwosci nie dopuszcza i "makowcy" niczego ze stron telewizji publicznej nie obejrzą... Z niecierpliwością czekam na zdigitalizowanie Dwójkowych materiałów archiwalnych - na początek może przydałoby się wprowadzić możliwość odsłuchiwania poprzednich wydań audycji, tak jak to funkcjonuje na niedościgninym, moim zdaniem, serwisie Radio BBC 3, które ma podobny, jak Dwójka profil. Już pierwszy rzut oka pozwala zobaczyć różnicę - BBC3 znakomicie kontaktuje się ze swoimi onlinowymi słuchaczami (również za pomocą Twittera, gdzie zawsze pojawia się informacja o tym, co aktualnie gra i co za chwilę będzie grało. Zazwyczaj można posłuchać kilku poprzednich wydań audycji (dostępne są przez tydzień). Dzięki temu wiem, że jeśli przegapię w tym tygodniu program Donalda Macleoda, Composer of the Week z ulubionym Thomasem Tallisem, to będę mogla sobie go posłuchać także po emisji w radio. Podobnie z innym ukochanym programem, Late Junction, w tym tygodniu akurat z Maxem Reinhardtem, ale lubię także playlisty Fiony Talkington i Verity Sharp. Nie wspominając już o tym, co się dzieje w trakcie serii koncertow BBC Proms - słuchania muzyki w najlepszych wykonaniach jest wtedy tyle, że prawie ne da się ogarnąć. Dwójka też proponuje znakomite rzeczy, tym bardziej więc szkoda, że ma tak (na razie) fatalny serwis onlinowy - przy słabym zasięgu (pamiętamy, rząd PiSowski odebrał częstotliwości Dwójce, żeby dać je Radiu Maryja) serwis internetowy powinien być oczkiem w głowie i priorytetem, a nie "dodatkiem" do regularnego programu. Podobnie, jak w przypadku innych dziedzin kultury - "wersja" online nie może być tylko wersją czegoś, co istnieje w innych sferach, bo Internet ma swoją specyfikę. "Uciekł" mi w Dwójce koncert z Warszawskiej Jesieni z utworem Beata Furrera i już go nie posłucham, dobrze chcociaż, że mam "Begehre" na DVD i słyszałam to w Berlinie w Kamermusisaal... Chyba jednak zrezygnuję z pięknego koncertu Marty Argerich i Nelsona Freire, bo cyfrowa kompresja staje się naprawdę irytująca. Swoją drogą, ciekawe, czy po remoncie torowiska pod Filharmonią koncerty wolne będą od dodatkowych efektow sonicznych (byłoby szkoda nie słyszeć tramwaju w Filharmonii Krakowskiej, tak się do tego przyzwyczailiśmy...).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz