środa, 24 marca 2010

guilty pleasures

Z cyklu "guilty pleasures": The Cure, płyta z 1982 roku, "Pornography" (np. Hanging Garden). Kiedy słucham dzisiaj z iTunes, brakuje mi kiepsko wyregulowanej głowicy w niezapomnianym magnetofonie kasetowym marki Kasprzak cca. 1986. Ta płyta  w wersji cyfrowej brzmi nie aż tak porywająco, jak lekko "falująca" wersja z kiepsko skopiowanej - tak, pirackiej, ale czy wtedy mieliśmy inne? - kasety, którejś tam kolejnej wersji oryginału. Nawet nie umiem ocenić, czy ta płyta w ogóle jest dobra. Budzi taki sam dreszcz emocji, jak cca 1986. Ostatnia klasa podstawówki, letnie wakacje, niewiadoma, a później pociąg Kraków-Zakopane w regularnych odcinkach czasu. Początek WSZYSTKIEGO.
P.S. Po namyśle: może to był magnetofon Grundig. Nie pamiętam. Za pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze (3 tygodnie wyrywania chwastów w pełnym słońcu, cca. 1985) kupiłam sobie sobie... radio. Z cyklu osobista historia medialna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz