piątek, 14 października 2005

ale młyn


ostatnio siedzę prawie wyłącznie w autobusie do Krakowa albo z Krakowa. Albo w świecie wirtualnym - skajpujemy z Monika, ktora tez MUSI pisac doktorat. Albo szukam jakichś śmieci w sieci, czasem udaje się znaleźć coś nowego, jak Aspen, gdzie można zobaczyć m.in. Rhytm 21 Hansa Richtera albo ściągnąć kompozycje Gordona Mummy, Johna Cage czy La Monte Younga. Czasem znajduję nowe w starym - artykuł z plikami do posłuchania o DJach, którzy nie tylko techno żyją.
Stamtąd udałam się do rezerwuaru nowoczesnego soul, trochę surowszych niż zwykle brzmień i choć znalazlam tylko probki, to i tak było warto. I tak upłynęła dobra godzina. A później porządkowałam nasze zdjęcia podróżnicze i znalazłam to, co powyżej. O GEEEZ, jak było wtedy rozkosznie: dwa lata temu w Sozopolu, w uroczej knajpce nad morzem (dosłownie, bo je się na drewnianych tarasach, które "wiszą" nad powierzchnią morza), która nazywa się "Ksantana" (niesttey, nie znalazlam jej w sieci) i jest zlokalizowana na starym mieście, tuż naprzeciw bazy wojskowej i portu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz