wtorek, 13 marca 2007

po spokoju


no i mamy kilka partytur, wykonanych za pomocą mechanicznych ptaszków i niedźwiadków przez przybyłych na wernisaż Bogdana Kiwaka gości. A niektórzy przemierzyli aż 350 kilometrów (po drodze do Tatrzańskiej Łomnicy oczywiście). Nie zawsze może być tak, jak planujemy (najczęściej nie jest). Zagadaliśmy się z Czechem (zajrzał do Spokoju rzecz jasna, zupełnie przypadkowo), który oczywiście znał dobrze Dlhe Diely (obecnie Longital...), bo współpracuje z Slnko Records. Europa Środkowa zaczyna być mała i przytulna. Czajownię na Józefa prowadzi oczywiście koleżka z Pragi, który na sam dźwięk nazwiska Vlastislava zareagował: "to u nas legenda!" POmyśleć, że z legendą jedliśmy sobie sushi w Mandze kilka tygodni temu.

1 komentarz: